Spotkanie po latach

„Czytam pamiętniki

jak zwiędnięte kwiaty

wiem,

że kiedyś

te dni

pachniały”

 

Poczytałam swoje notki, ale nie dlatego wróciłam.

Czuję potrzebę pisania, gdyż brakuje mi Rozmowy.

Życie szybko płynie, a my tracimy czas na czczą paplaninę, na baju baju w ciągu dnia, gubimy siebie, a ja tego nie chcę.

Nie chcę zgubić swoich motywów działania, uczuć, myśli.

Powstanie nowy blog, za jakiś czas…

Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

Ach, jak przyjemnie :)

Człowiek może planować różne rzeczy.. a i tak ostatnie słowo należy do Boga :) Po raz drugi jestem w ciąży 

:)))) Ojejć :))))
Opublikowano Bez kategorii | 1 komentarz

Parada zapomnień

„No i jestem nauczycielką (…) Rozmowa wstępna nie poszła mi lekko (…)”

:))) to tyle o mnie zmieniając Norbiego. A tak poza tym to dopadła mnie jakaś jesienna melancholija i trzyma i trzyma i trzyma…
Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

Wesołych świąt

Pierwsze słowa Michała do mnie, tytuł piosenki Róż Europy i poszukiwanie przyjaciela, a Marysia śpi w łóżeczku! Szok :)

Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

Matkowanie

Czas bycia mamą liczę odkąd Marysia pojawiła się poza moim brzuchem, jakkolwiek już wtedy mamą się czułam :))
Minęło 4,5 miesiąca i …

1) to prawda, że dziecko wszystko zmienia
2) to prawda, że człowiek nie przesypia nocy
3) to prawda, że czasem pada się na twarz,

ale

1) to prawda, że doświadczenia macierzyństwa nie da się z niczym porównać
2) to prawda, że człowiek staje się kreatywny jak nigdy
3) to prawda, że to wszystko razem daje szczęście :))

Dotarło do mnie, że warto bycie mamą czasem równe jest usunięciu się w cień, aby dziecka nie blokować, ale jednocześnie, ciągle, czasem gdzieś z boku przy nim być. Pomalutku wszyscy się docieramy. Wiem już czego mogę się po Marysi spodziewać, wiem, jak ważny jest dla niej mój spokój i obecność. Wiem, że na pewno już jakieś błędy wychowawcze popełniłam, ale wierzę, że i tak wszystko razem wyjdzie na plus. Marynia jest dzieckiem radosnym, odróżniającym twarze znane, od tych, które widzi po raz pierwszy. Na te drugie czasem reaguje płaczem, czasem radością. Hm.. sądzę, że wyczuwa nastawienie z jakim do niej się przychodzi. Na uśmiech odpowiada uśmiechem, parę razy już powiedziała „mama” :)) Tak, wiem, że jeszcze nieświadomie, ale miło słyszeć takie słowa. I tylko noce…podczas których potrzebuje mnie bardziej niż kiedykolwiek. Nie zaśnie bez piersi w roli smoczka, a jak tylko chcę jej zabrać, to łapie jąjeszcze bardziej kurczowo, rękoma trzymając jednocześnie biustonosz, albo palec. Tak, jakby nie chciała sama spać.. no i nie śpi.  Czasem się zdarzy, że ją coś przestraszy, albo zaboli, czasem się powkurza, jak jest nie tak, jak ona chce. Zazwyczaj jej ustępuję, bo widzę tego pozytywne skutki, a poza tym, nie są to „duże sprawy”. I tradycyjnie, gdy słyszę słowa w stylu: mały cwaniak, czy cuś. Choć wiem, że to prawda :)))  to jednak tłumaczę sobie jej zachowanie np. bolącymi ząbkami ;))) ach, te mamy, wszystko usprawiedliwią ;)) a z resztą… Kruszynka ( choć już nie tak maleńka, bo waży około 6 kg) potrzebuje póki co Miłości i Spokoju i bez kitu, sorry za zmianę języka, tego Dziecko potrzebuje najbardziej! Szkoda, że nie wszyscy to rozumieją.. ech.. jak np. ją coś boli i zaczyna płakać, albo jest niespokojna np. w wannie to nie wolno matce, ani żadnej innej osobie, która stoi z boku pokazać, że człowiek się tym przejmuje, bo wtedy Maleństwo ma wrażenie, że nie ma oparcia. Poczucie bezpieczeństwa leci w dół.. Już dwa ataki bólu minęły Maryni tylko dlatego, że mocno ją przytuliłam, „poszumiałam” i … wygnałam ludzi z pokoju ;))) dobra,  ja o niej, a mgr nienapisana… idę do obowiązków, przyjemność później.

Opublikowano Bez kategorii | 4 komentarzy

Poranny sen Marysi cz.2.

Od wyjścia ze szpitala minęło około 10 dni. Czas ten spędzamy u Dziadków, którzy – szczególnie Babcia – za Marysią przepadają i najchętniej wyręczyliby rodziców we wszystkich obowiązkach, no, siłą rzeczy poza karmieniem :)). Od jakiegoś czasu do wypisanych w poprzedniej notce zajęć Marysi doszły: przyjmowanie gości ( od minionego piątku), od niedzieli spacery, od poniedziałku śmianie się na głos !!, od wczoraj turlanie się z pleców na brzuszek ( fakt, wyszło jej tylko raz, no ale się liczy ;)), a od dzisiaj „mówienie” – ” a gu” :)) Coraz częściej chce też być noszona na rękach, przytulana, a łóżeczko najchętniej zamieniłaby na jakiekolwiek spanie w mieszkaniu, obojętnie czy Dziadków, czy rodziców, czy Cioci. Podejrzewam, że może jej chodzić o zapach i świadomość, że nie jest sama. Czasem z płaczem się wybudza, a wtedy wystarczy ją złapać za rękę i jest ok. I tylko noce… :)) Marynia po prostu jeszcze się nie przestawiła i np. o 5 rano ma ochotę na spacer, a między północą a 2 w nocy urządza sobie dwugodzinne karmienie. W ciagu dnia staram się więc każdą wolną chwilę przesypiać, Misiałka ten problem nie dotyczy. Najczęściej tak mocno śpi, że nie słyszy kwilenia córeczki, a nawet jak mocniej zapłacze, to przebudza się, całuje ją i dalej chrapie. Taa…. poczekamy, zobaczymy, jak będzie dalej, bo poza tym to w nowej roli radz sobie świetnie – bawi się z Maleńką, wychodzi na spacer… własnie goście przyjechali…

Opublikowano Bez kategorii | 1 komentarz

Marysia śpi :))

„Zimowy walczyk hop hop hop, zając na śniegu znaczy trop…” – póki co ta piosenka połączona ze spokojnym kołysaniem jest najlepszym usypiaczem Malutka. Ogólnie nie ma z tym problemów, no chyba że chce leżeć w łóżku z rodzicami, albo u nich na kolankach, a oni chcą ją wrzucić do łóżeczka :)) Wtedy śpiewać trza :)) Smoczka nie stosujemy – podobno wzorzec ssania zaburza, a i tak jest karmiona moim mlekiem na przemian z piersi i butli. Dlaczego butla?

Marysia urodziła się ostatniego dnia 37 tygodnia ciąży ( w związku z czym poród przedwczesny), dzień później byłoby już tygodni 38 – i wszystko ok, no a tak częściowy zonk. Waga urodzeniowa 2150, potem spadła do 2000kg, teraz ważuy około 2400 :)) wzrost 49 cm – hm.. waga jak u wcześniaka, wzrost jak u normalnego dziecka, czyli długi szczuplak.  Od mniej więcej 17 maja byłyśmy na supelemencie diety poprawiającym krążenie krwi, witaminach i lekach na rozwój płuc, bo na jakimś USG wyszło, że żabka zbyt wolno rosnie. Po 2 tygodniach kontrola i okazało się, że leki działają :)) Więc na następną kontrolę miałyśmy się zgłosić 17 ( moja szczęśliwa liczba – spadek po uczuciu z podstawówki ;))) czerwca. O 7 rano byłyśmy już w szpitalu,  kontrolne USG – wynik: waga taka sama jak 2 tygodnie temu :(  przepływy w pępowinie o wzmożonym oporze. Lekarz zobaczył, poszedł robić obchód i kazał czekać – „zrobimy więcej badań”. Po powrocie zmienił zdanie, bo stwierdził: musimy pani zrobić cięcie cesarskie, taki stan może grozić wewnątrzmaciczną zamartwicą płodu, proszę zostać w szpitalu. Na moje protesty, że nie mam rzeczy i chciałabym tylko pojechać do domu , zaraz wrócić odpowiedział, że Mąż przywiezie. Zwołaliśmy Misiałka z pracy. Rzeczy dla Marysi zgodnie z radami Pań ze szkoły rodzenia mieliśmy spakowane miesiąc przed porodem, za to moje nie… Misiałek miał poszukać. Efekt? Dostałam 2 prześcieradła do łóżeczka Marysi :)))))))))) Dużo radości ta historia na oddziale sprawiła :)))))))  i opakowanie zawierające 50 wkładek laktacyjnych :))))))))) Na szczęście potem przyjechali rodzice i przywieźli co trzeba ( oczywiście jak otarli łzy i ochłonęli :))). Wszystko stało się tak nagle, że zupełnie nie miałam czasu przygotować się myślami, że za chwilę mam zostać mamą. Marysia urodziła się w stanie średnim – w skali Apgar odpowiednio w minutach 5 – 7 – 9 :)))) Ale i tak musiała leżeć parę dni w inkubatorze, a potem na osobnym oddziale. Dostałam ją do siebie dopiero w tydzień po porodzie. Taką słodką, malutką kruszynkę. Sam poród przebiegł z drobnymi komplikacjami – okazało się, że miałam mocno ukrwione łożysko, straciłam trochę krwi i trzeba było mi podać 2 jednostki ( w tym miejscu dziękuję honorowym krwiodawcom, niestety sama przez chorobę serca nie mogę krwi oddawać :/) + inny mały wypadeczek ( pierwszy przypadek w tym szpitalu – ach, jak lubię się wyróżniać ;))), zainteresowanych proszę na gg lub maila ;))) . Teraz z perspektywy czasu myślę sobie, że coś przeczuwałam, bo jak tylko okazało się, że Marysia wolniej rośnie, napisałam pismo do Pani Dziekan z prośbą o przesunięcie terminu oddania pracy magisterskiej do września i takowe pozwolenie otrzymałam :))) Mogę więc spokojnie zajmować się Malutką, która  uwielbia ściągać łapki niedrapki i twarz ma przez to lekko zniszczoną, ściągać skarpetki, wyginać się i na wszelkie możliwe sposoby przeciągać, kąpać się ( od września planujemy wizyty na basanie ;)) oraz jeść swoje palce – nie wiedzieć czemu sądzi, że z nich mleko wypłynie, a tu zonk :))) Teraz śmacznie śpi, dzięki czemu mogłam wysmarować taką długą notkę :)) A i tak nie opisałam wszystkiego. Na to jeszcze przyjdzie czas :))

Opublikowano Bez kategorii | 3 komentarzy

Marynia

Nasza kochana córcia coraz częśćiej pokazuje jaka będzie po urodzeniu, a więc ( jeśli wierzyć wszystkim opisom w gazetach i internecie na temat rozwoju dziecka):
- leworęczna
- aktywna
- lubiąca wędrówki
- kochająca (!!!) kąpiele w wannie, tylko nie wiem czy szum wody czy pływanie w ciepełku ;)
- wybredna odnośnie muzyki
- lubiąca się śmiać
- zajadająca się truskawkami i innymi owocami ( prawie całą ciążę jemy).

Poza tym wszystko ok. Ostatnio dostałyśmy nawet kopa do pisania magisterki ;)

Ps. No i zapomniałam: charakterna i wredna ;) Co objawia się między innymi kopniakami :) Kopniaki dziecka zaczynają czasem sprawiać ból. Może kopać cię nogami
pod żebra, atakować głową pęcherz moczowy, wypinać pupę na wysokości
Twojej wątroby… Zauważyłaś, że Malutka ma stałe pory aktywności (przeważnie wtedy, gdy ty chciałabyś pospać)? Ostatnio święta prawda ;)

Opublikowano Bez kategorii | 2 komentarzy

Już coraz bliżej… :)

Dziś rozpoczynamy zajęcia w szkole rodzenia – Misiałek będzie chodził z nami na każde spotkanie :))))), Marysia rośnie w oczach, a jutro idziemy na USG w formacie 3D i 4D z nagraniem tego badania na płytkę :) Ps. Poza Marysią urosły mi stopy :))) i jestem ciekawa, czy co ciążę tak się będzie działo ;)))

Opublikowano Bez kategorii | 2 komentarzy

Milionerzy

I to ma być pytanie za milion ?!?!?!?!?!?!!?
Marysia z brzucha mnie kopie, że coś tu nie gra.
Wiadomo, że Artemida polowała!!! Wniosek – łuczniczka.
Dodać dwa do dwóch i Legolas jak nic !! Ech..
kiedyśbył facet, który miał za bodejże 40 tysięcy pytanie o muzy greckie
i to nie o podstawowe typu Klio – muza historii, tylko szczegółowo
z atrybutami!!! A tu za milion złotych daje się pytanie,
gdzie na upartego ktoś oglądający filmy zna odpowiedź.
Zgroza… miałam nie wysyłać smsa do tego teleturnieju z racji ciąży,
nie chciałam w razie dostania się ryzykować niewygód
malutkiej Marysi, ale jak takie cuś się dzieje, to chrzanię,
wysyłam smsa :) O ile jeszcze można :)

Opublikowano Bez kategorii | 2 komentarzy